Po 1989 roku nie przeprowadzono w Polsce lustracji, ani nie dokonano analizy, którzy psychiatrzy wydawali w okresie stalinizmu, oraz w czasach rządów PZPR „diagnozy” zgodne z interesem internacjonalizmu i z ideologią marksistowsko-leninowską.
Morderstwo psychiatryczne polega na uznaniu człowieka za chorego psychicznie tylko dlatego, że prezentuje inne poglądy, aniżeli jego przełożeni lub prowadzi działalność opozycyjną wobec sprawujących władzę.
W ZSRR stalinowscy oprawcy mieli pod swoją komendą dobrze opłacaną grupę całkowicie podporządkowanych psychiatrów, którzy na rozkaz dyktatora potrafili uznać za niepoczytalnego każdego obywatela, któremu nie podobał się stalinizm.
Pierwszym przejawem wykorzystania psychiatrii do represji politycznych była próba umieszczenia w 1918 popularnej liderki lewicowych eserów Marii Spiridonowej w sanatorium – w tym celu władze zamówiły odpowiednią ekspertyzę. Pierwszy więzienny szpital psychiatryczny ze specjalnym oddziałem dla więźniów politycznych, nad którym pieczę objęło NKWD, powstał w 1939 w Kazaniu. Na tym oddziale umieszczano zarówno chorych psychicznie, jak i osoby zdrowe internowane na polecenie władz. Początkowo w ZSRR zamykanie zdrowych osób w szpitalach psychiatrycznych odbywało się na niewielką skalę, bowiem Stalin wolał metody bardziej „bezpośrednie” – rozstrzeliwania, długoletnie więzienia lub łagry, ale już po wojnie, wiele osób, którym radziecka władza nie odpowiadała, trafiało prosto do zakładów zamkniętych. A trzeba pamiętać, oddziały zamknięte w stalinowskich szpitalach psychiatrycznych były znacznie gorsze i bardziej poniżające godność ludzką, aniżeli najcięższe więzienia.
Człowiek uznany za chorego psychicznie nawet nie miał się komu poskarżyć, bo reżimy totalitarne uznawały, że psychiatra zawsze ma rację i nigdy się nie myli.
Gdy nie można było zamordować kogoś fizycznie, bo był zbyt znany lub powszechnie szanowany, to wzywano na pomoc uległą władzy grupę psychiatrów, którzy swoim „autorytetem” potwierdzali wcześniejsze diagnozy polityków dyktatora.
Uznawano, że osoba ta wygłasza opinie antysocjalistyczne, ponieważ „jest wariatem lub wariatką” dlatego należy ją izolować od społeczeństwa w zakładzie zamkniętym, gdzie „lekarze psychiatrzy” zaordynują takie środki odurzające i psychotropowe, po których każdemu odechce się działalności opozycyjnej.
Nawet jeśli ktoś nie trafił do takiego zakładu, miał szanse na pośredni kontakt z jego pracownikami – zastrzyki psychotropowe były stosowane np. przez „śledczych” z Gestapo a później także spec -służb.
Na usługach SB
Niestety po II Wojnie Światowej także w Polsce niektórzy sprawujący władzę politycy chętnie korzystali z usług takich „gotowych do tajnej współpracy (TW)” psychiatrów i psychologów. Nie wszyscy wiedzą o tym, że w SB psychologów i psychiatrów bardzo ceniono, gdyż po zbadaniu odporności psychicznej internowanych lub aresztowanych działaczy opozycji antysocjalistycznej, często podpowiadali esbekom, komu można zaproponować podpisanie lojalki, kto pójdzie na współpracę, a kto się zgodzi na wyjazd z rodziną na stałe na zachód, bo już jest na skraju wyczerpania psychicznego. Gotowych do ”zgodnej z interesem partii komunistycznej diagnozy” psychologów i psychiatrów używano czasem przy rekrutacji do ZOMO, gdyż tam potrzebowano ludzi agresywnych, pozbawionych skrupułów i o niskim ilorazie inteligencji.
Moralnie zepsutych psychiatrów, do dziś wykorzystują zbrodniarze i organizacje przestępców, aby uniknąć kary poprzez uzyskanie zaświadczenia o niepoczytalności w momencie dokonania zbrodni. Znane są przypadki, kiedy dzięki „opinii psychiatrycznej”, ktoś uniknął kary więzienia za popełnione przestępstwo. Spektakularnym przykładem próby uniknięcia dzięki temu odpowiedzialności było udawanie załamania psychicznego przez jednego z morderców błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, po to, aby wzbudzić litość sądu, dokonane za poradą „dyżurnego” SB-eckiego psychiatry. Niestety, po 1989 roku nie przeprowadzono w Polsce ani lustracji, ani nie dokonano analizy, którzy psychologowie i psychiatrzy wydawali w okresie stalinizmu, oraz w czasach rządów PZPR „diagnozy” zgodne z interesem internacjonalizmu i z ideologią marksistowsko-leninowską.
Warto zadać jedno fundamentalne pytanie: Kto obecnie bada poczytalność psychiatrów, którzy decydują kogo można ubezwłasnowolnić?
Dużo się obecnie mówi i pisze o prawach człowieka, a równocześnie wielu dziennikarzom, politykom, a nawet prawnikom bezkarnie uchodzi nazywanie przeciwników politycznych: „wariatami” , „szaleńcami”, „ obłąkanymi”, „chorymi psychicznie”, „załamanymi nerwowo”, „nadającymi się do psychiatryka”…itd. itp.
Przecież takie uwłaczające godności ludzkiej określenia są jawnym łamaniem podstawowych praw człowieka!
Największą jednak nikczemnością i skrajną podłością jest sugerowanie, że człowiek, który przeżywa traumę po stracie najbliższej mu osoby, może z tego powodu utracić rozum.
Godność człowieka wymaga współczucia i wyrozumienia dla każdego, kto stracił kogoś bliskiego, natomiast wykorzystywanie tragedii do eliminacji danej osoby z życia publicznego, stanowi zbrodniczą próbę pozbawienia bliźniego jego człowieczeństwa !
Rajmund Pollak
Wyżej zamieszczony artykuł wydrukowano w Numerze 26 ( 211) tygodnika „Warszawska gazeta” z 1-7 lipca 2011r

Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe, co powinno skutkować atrakcyjniejszym oprocentowaniem oszczędności w bankach!
Ale czy normalnym mógł być człowiek, który zaprzeczał (i co gorsza jątrzył i krytykował) oczywistemu faktowi, że władze radzieckie dążą do realizacji szczytnego celu wiecznej szczęśliwości dla pracujących mas miast i wsi?
Czy ktoś kto zaprzeczał kryształowo czystym intencją sojuszniczej braci robotniczo-chłopskiej mógł być psychicznie zrównoważony?
Czy kraj rad nie był wzorem i celem dla robotników, chłopów i inteligencji pracującej kapitalistycznej części świata bezwzględnego wyzysku i niesprawiedliwości społecznej?
Więc ten kto zaprzeczał tej oczywistej oczywistości musiał być po prostu ewidentnie chory na umyśle i jego choroba była o tyleż niebezpieczna i groźna, że powodowała również zaślepienie nienawiścią do innych co zmuszało tamtejsze władze dbające o bezpieczeństwo swoich obywateli do eliminowania i izolowania takich chorych i niebezpiecznych dla otoczenia osobników w odpowiednich przystosowanych do tego miejscach odosobnienia.
Ale i tu władze rad też postawiły się na wysokości zadania, gdyż postępowały wobec takich chorych z nienawiści osobników nad wyraz humanitarny zapewniając im darmowy wikt, opierunek, pracę no i oczywiście na najwyższym światowym poziomie opiekę medyczną, która poza dbaniem o zdrowie tych chorych z nienawiści dysydentów systemu dbała również przez odpowiednio wyszkoloną ochronę aby sami sobie nie zrobili krzywdy.
Reasumując- NIE WIEM O CO TEN KRZYK PONIEWCZASIE??????
Pozdrawiam.
AdNovum
Sytuacja, z którą mieliśmy niedawno do czynienia, dowodzi, że obecna władza, działająca na szkodę państwa, oszukująca społeczeństwo i nie znajdująca recepty na zamkniecie ust opozycji o tym mówiącej, aby uniknąć posądzenia o kolejną krew na rękach, sięgnęła po wypróbowane wcześniej - przez swoich mocodawców - metody.
"Warto zadać jedno fundamentalne pytanie: Kto obecnie bada poczytalność psychiatrów, którzy decydują kogo można ubezwłasnowolnić?"
Pytanie to należałoby zadać także w kontekście sędziów, prokuratorów, biegłych sadowych ... i innych zdzichów marków, którzy do dziś korzystają z profitów zarobionych na czynieniu podłości.
"która poza dbaniem o zdrowie tych chorych z nienawiści dysydentów systemu dbała również przez odpowiednio wyszkoloną ochronę aby sami sobie nie zrobili krzywdy. "
To proszę się zapoznać z "osiągnięciami" sowieckich bandytów-psychiatrów, ktorzy potrafili w ciągu bardzo krótkiego okresu zrujnować zdrowie każdego zdrowego człowieka, który nie zgadzał się z bolszewickimi propagandowymi kłamstwami.
W "psychuszkach" tych sowieckich morderców — warunki były jeszcze gorsze niż w sowieckich więzieniach.
*
No ale tak na zdrowy rozum: jaki zdrowy psychicznie człowiek będzie krytykował władzę jeśli zdaje sobie sprawę z tego, że żyje w totalitaryźmie ?!, no tylko wariat, więc trzeba go leczyć, to wyraz głębokiej troski nie tylko o jednostkę ale i o ogół, na który mógłby mieć zgubny wpływ. ;)
Temat głębszy, być może, wymagający analizy zachowań "samoobronnych" tłumu... oraz kolizji interesów grupy i jednostki.:) I gdyby taki czy inny system nie był oparty na jakimś tam kłamstwie, może warto by było to analizować, a tak?- kolejny dowód na niekompatybilność i rozchwianie, strata czasu ;)
... Dajmy spokój, wszystkich nie zamkną!
Pozdrawiam
POsłusznych?
Pozdrowienia
To oczywiste: Kto by pilnował, gdyby wszystkich zamknięto ... :)
Pozdrawiam.
... w końcu to nie pierwszy raz, mają doświadczenie gnomy, jak z masami i dla mas, radzić sobie na tym świecie.
Armiaharów, dobre! :)
Problem tylko jest w tym, że doświadczenie z bycia "pacjentem" ma bardzo niewielu, zwykle się doświadczeniami "pacjenci" nie dzielą... bo dyskusja ta cóż warta, kto by słuchał dziś "wariata"?! ;)
AdNovum
http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/18460,czy-kaczynski-walczyl-z-naduzyciami-psychiatrycznymi
To też jest odrażające oskarżenie wypowiedziane przez byłego sekretarza KC PZPR Nałęcza wobec polityków PiSu, którzy zwrócili się do młodzieży.
Jak taka łajza jak Nałęcz może być doradcą prezydenta??? Absurd!